Menu Shop-online
19 stycznia 2018 r. TEKST: Wojciech Szarski

Bezludna wyspa: trzy koszule

Bezludna wyspa to nowy cykl w The Magazine. Występuje na niej zawsze 3 rozbitków. Wojtek, Michał i Mateusz. Każdy z nas ma swoje essentials, niezbędne do przetwania w trudnych warunkach rzeczy. Na bezludnej wyspie nie ma miejsca na pomyłkę. Trzeba się wykazać zmysłem praktycznym MacGyver'a. Na bezludną wyspę zabiera się tylko rzeczy bez których nie da się żyć. Dziś opowiemy Wam jakie koszule zabralibyśmy na "bezludną wyspę".

Wojtek:

To nie jest propozycja w cyklu gazety dla facetów „Co każdy facet powinien mieć w szafie – radzi stylistka gwiazd”, ani „Trzy koszule, dzięki którym będziesz bardziej sexy”. Nie jest to też część klikbajtowego artykułu „Triki które pomogą wyglądać na szczuplejszego”.  To mój własny, subiektywny i bardzo niepoprawny z punktu widzenia dress codu ranking. Nie… nie tak należy budować swoją garderobę koszulową, to nie są trzy pierwsze koszule jakie powinieneś mieć w szafie, ale bez tych trzech koszul po prostu nie mógłbym się obejść.

  1. Niebieska koszula z kołnierzykiem typu one piece – wykonana z tkaniny o otwartym splocie. Kołnierzyk one piece to przecież też kołnierzyk button down – a to znaczy, że świetnie się układa bez krawata. To moja ulubiona koszula, bo znakomicie wygląda do granatowego blezera, do szarej flanelowej marynarki, a nawet solo z podwiniętymi rękawami.
  2. Biała koszula z kołnierzykiem cutaway. To jest rodzaj koszuli, której używam żeby podnieść formalność stroju. Po wielu eksperymentach uważam też, że kołnierzyk cutaway (taki jak nasz St. James) najlepiej wygląda noszony bez krawata spośród kołnierzyków bez guziczków. Dzięki mocnemu rozcięciu nawet mocno rozchylony, rozpięty kołnierz nie sprawia wrażenie niechlujnego.
  3. Biało-niebieski bengal stripe. Pasy na tej koszuli są ciemne i grube. Dodają kontrastu, świetnie komponują się z dżinsami i nieformalnym stylem.

A co ma do powiedzenia na temat niezbędnych koszul młodsza część ekipy?

Michał: Nie jest łatwo wybrać trzy modele stojąc wciąż jedną nogą w koszulowym świecie. Mnogość inspiracji w pracy sprawia, że lista koszul, które chciałbym posiadać, ciągle się wydłuża. Mimo tego, gdyby skupić się na tym co noszę najczęściej i z największą przyjemnością, byłaby to zdecydowanie ta trójka:

  1. Biały royal oxford z kołnierzykiem cutaway – najbardziej uniwersalna koszula jaką można sobie wymarzyć. Dodatkowo przewiewna tkanina dobrze sprawdzi się w trakcie tropikalnych upałów na wyspie 😉
  2. Sprany denim z kołnierzykiem one piece – cenię go za wygodę, oryginalność, a przy tym sporą uniwersalność. Efekt sprania dodaje całości charakteru, a koszula dobrze wygląda zarówno z rozpiętym kołnierzem, jak i z krawatem pod szyją.
  3. Niebieska pepita z kołnierzykiem extreme cutaway – odnoszę się do posiadanego modelu – kapitalna tkanina, która prawie wcale się nie gniecie. Ciekawy wzór, a stonowany kolor, dają dobrą bazę do zabawy formą. Kołnierzyk, który robi niesamowicie dobre wrażenie ze względu na swoje zdecydowane, agresywne linie.

Mateusz: Moje wybory koszulowe z czasem stają się chyba coraz nudniejsze, także raczej nie zaskoczę. Kiedyś pewnie na liście znalazłaby się drobna błękitna kratka Vichy, dziś już nie. Raczej nikogo nie zdziwi fakt, że moja trójka jest podobna do wyborów moich przedmówców…

  1. Jasny denim z włoskim kołnierzem – koszula zaskakująco uniwersalna, potrafi zastąpić zarówno ciemny dżins w casualu, jak i błękitną koszulę w zestawach koordynowanych bez krawata. Dodatkowy plus: świetnie wygląda z ciemnymi dżinsami.
  2. Biały oxford z włoskim kołnierzem – może i trochę mniej formalna niż royal oxford, który sugeruje Michał, ale dla mnie wygodniejsza. Lubię nieco grubsze tkaniny. O samej koszuli nie ma co dużo mówić – to tzw. koszula do wszystkiego. Najlepszy przyjaciel każdego mężczyzny.
  3. Oxford w błękitno-biały prążek – ale uwaga, koniecznie błękitny szerszy niż biały! Koszula o takim stylu, który idealnie wpasuje się w pół drogi między Włochy, a uniwersytety Ligi Bluszczowej – da radę i w stylizacjach rodem z Pitti Uomo, i w klasycznych preppy. Przyznaję, to jedyna z tych trzech koszul, której jeszcze nie mam, bo nie znalazłem ideału. Mogę zdradzić, że kołnierzyk marzeń do projektu jest aktualnie w trakcie tworzenia…

 

A Wy? Jakie trzy koszule są waszymi ulubionymi? Koniecznie dajcie nam znać w komentarzach na facebooku!