Menu Shop-online
2 lutego 2018 r. TEKST: Wojciech Szarski

Z archiwum: giacca napoletana

Mówi się, że dobre wino nabiera smaku z wiekiem. Zobaczmy, jak starzeją się historyczne wpisy z bloga Macaroni Tomato. Odświeżam dziś jeden z nich, swego czasu cieszący się ogromną popularnością. Wpis napisałem po wizycie w Neapolu, gdzie zgłębiałem temat neapolitańskiego krawiectwa, sprawy w Polsce wtedy zupełnie nieznanej. Dziś pewne stwierdzenia z wpisu sprzed 8 lat nie są już odkrywcze, ale myślę, że warto przypomnieć czym jest giacca napoletana. Zwłaszcza, że jest ku temu okazja… Tajemniczo zwieszam głos niczym kot Rademenes - niebawem więcej szczegółów.

Giacca Napoletana – 30.09.2010

Gdzieś na początku XX wieku zmiany w modzie męskiej nabrały przyśpieszenia. Okopy pierwszej wojny światowej (w których tkwiła młoda elita ówczesnego imperium brytyjskiego) nauczyły mężczyzn nosić mundury. Wielu z bohaterów spod Sommy po powrocie do swoich wiejskich posiadłości w Anglii ani myślała zakładać staroświeckich surdutów. Krój marynarki znany ze służby w piechocie czy Royal Navy okazał się bardzo praktyczny przy jeździe konnej i polowaniu. Szybko marynarka i garnitur jakie znamy dziś zapanowały na dobre. W czasach, kiedy narodziła się la giacca napoletana (lata XX poprzedniego wieku) każdy szanujący się dżentelmen świata był anglofilem. Kopiowano więc najnowsze trendy. Zamożni panowie kupowali angielskie materiały (przemysł włókienniczy we Włoszech był jeszcze w powijakach), lubowali się w angielskich krawatach i butach. Zresztą miłość do obu trwa pod Wezuwiuszem do dziś. Oczywiście przeszczepienie angielskiej mody na grunt włoski łączyło się z pewnymi trudnościami. Marynarka oparta na kilku warstwach canvasu (płótna) nie nadawała się do noszenia w klimacie śródziemnomorskim. Gennaro Rubinacci razem z antenatem słynnych krawców Neapolu – Attolinim, opracował coś, co dziś znamy jako giacca napoletana. Wyjaśnieniem o co chodzi zajęli się dwaj panowie. Luca Rubinacci (prawnuk wynalazcy) oraz krawiec Gennaro Solito.

Miękkie, opadająca ramiona są znakiem rozpoznawczym stylu neapolitańskiego. Źródła mówią, że wykorzystuje się do ich konstrukcji minimalną ilość wypełnienia, jednak marynarki jakie ja oglądałem, nie miały go wcale. Konstrukcja ramienia trzymała się tylko na podwójnym szwie idącym od kołnierza do kuli rękawa. Warto dla porównania rzucić okiem na stronę Huntsmana, znanego na Savile Row z najtwardszej konstrukcji.

Idąc dalej widać charakterystyczne marszczenia w kuli rękawa. Ten sposób wszycia zwie się spalla camicia i wzięty jest od krawców szyjących koszule. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać technicznym błędem, jednak to efekt zamierzony. Technicznie ma to takie znaczenie, że pozwala krawcowi zagospodarować nadmiar materiału rękawa powstały przy bardzo płytkich pachach.

Całość konstrukcji trzyma się na jednej warstwie cienkiej włosianki. Musi być taka, bo najczęściej naszywa się na nią cienką wełnę. Canvas musi z nią pracować. Nie może powstać wrażenie, że wełna naszyta jest na coś sztywniejszego. Z nieco podobnych powodów neapolitańscy krawcy używają do przenoszenia wykroju na materiał cienkiego materiału zwanego silesia. Karton nie zapewnia tak gładkich linii.

Minimalna konstrukcja na klatce piersiowej powoduje charakterystyczne drapowanie się materiału. Tors marynarki nieco odstaje od klatki piersiowej. To kolejny znak rozpoznawczy.

Neapolitańczycy mają też swoje ulubione wybory stylistyczne. Wyłogi marynarek są bardzo szerokie, często sięgają do 2/3 szerokości ramion. Prawie zawsze wykończone są podwójną linią pikowania. Nakładane kieszenie również są ich ulubionym stylem.

Giacca napoletana jest niezwykle lekka. Nosi się niemal jak koszula. Brak konstrukcji powoduje, że nie ma tak czystych linii jak garnitury angielskie. To daje jej bardzo nieformalny charakter. Może dlatego tamtejsi mężczyźni nie boją się marynarek jak diabeł wody święconej i noszą je „do tańca i do różańca”. Nie przesadzam. Ulica jest naprawdę dobrze ubrana. Ten styl jest bardzo wymagający dla krawca. Aby stworzyć w miarę czyste linie garnituru trzeba mistrzowskich umiejętności. W sukurs nie przyjdą pomoce takie jak sztywniejszy canvas, zmarszczek na plecach nie zlikwiduje się dokładając waty w ramionach. Krawcy muszą być więc mistrzami. Mam wrażenie, że neapolitańczycy to doceniają i szanują swoich krawców. Dowodem na to jest dla mnie duża liczba młodych ludzi w zakładach jakie odwiedzałem. Zawód nie dający szans na godne życie nie cieszyłby się popularnością.

Styl neapolitański jest wkładem tego miasta w światową modę. Jest niewątpliwie piękny. Jest elegancki w inny sposób niż styl angielski. Nie ma w nim nic z uniformu.  W giacca napoletana ma się pewność, że to właściciel nosi garnitur, a nie garnitur właściciela. Uśmiech na twarzy i wygoda są niezbędnym składnikiem stylu. Włosi wiedzą o tym najlepiej.

 

Za zgodę na wykorzystanie zdjęć dziękujemy bardzo serdecznie Mikołajowi z bloga blueloafers.com Jeżeli chcecie zobaczyć więcej zdjęć marynarki Mikołaja wykonanej przez Sartoria Solito, zobaczcie koniecznie cały wpis tu: http://blueloafers.com/tailoring-2/sartoria-solito-bespoke-sport-coat-2/

We wpisie oprócz zdjęć archiwalnych wykorzystano także zdjęcia z sartoriasolito.it

Link do oryginalnego wpisu: http://macaronitomato.blogspot.com/2010/09/giacca-napoletana.html

 

Bonusowe zdjęcie: autor wraz z Gennaro Solito w 2010 roku 😉