Menu Shop-online
11 sierpnia 2017 r. TEKST: Mateusz Tryjanowski

Myślenie życzeniowe?

Blogerzy i miłośnicy klasycznej elegancji wiele razy wróżyli powrót rozmaitych części garderoby do łask. Czy mieli rację, czy tylko chcieliby wierzyć, że ją mają? Czasem wydaje się wręcz, że po kilka lat z rzędu słyszymy, że "tak, w tym sezonie w sklepach na pewno pojawi się ...". Co w takim razie wróciło, a co nie? Przyjrzyjmy się temu dokładniej.

Pierwsze ubrania, jakie przychodzą nam do głowy, to marynarki dwurzędowe, kamizelki, “dziadkowe” spodnie, popovery i lekkie marynarki (z odchudzoną konstrukcją, bez podszewki). Niektórzy, żyjący w swoistej “bańce elegancji”, są przekonani, że na takie produkty popyt jest duży. To jednak jest myślenie życzeniowe. Warto chłodnym okiem spojrzeć na rozmaite przewidywane trendy i ocenić, jak to naprawdę jest z ich powrotem.

1. Marynarki/garnitury dwurzędowe.

Czy wróciły? Nie, poza drobnymi wyjątkami. Nie mamy co liczyć na to, że duże firmy garniturowe będą nas nimi raczyć częściej niż dotychczas, bo większości klientów się takie marynarki się po prostu nie podobają. Sieciówki z kolei raz po raz zaskoczą nas nimi w tak dziwnej formie (celowo podaję ten brzydki przykład), jak ukazany wyżej różowy garnitur. Są to jednak głównie jednostkowe eksperymenty modowe, a nie oznaka szerszego popytu na dwurzędówki.

Dlaczego? Nie wróciły, ponieważ nie ma na nie dużego zapotrzebowania. Po pierwsze, nie podobają się dużej części klientów, często ze względu na skojarzenia z garniturami z lat ’80-90. Po drugie, nie każdemu pasują i nie są tak uniwersalne jak ich jednorzędowe odpowiedniki.

Co teraz? Zainteresowanym pozostaje to, co dotychczas. Jedyne opcje to polowanie na pojedyncze modele ukazujące się w sklepach lub ta nieco droższa, czyli szycie na miarę: MTM lub bespoke.

 

2. Kamizelki

Czy wróciły? Tak! Ich powrót wróżył jeszcze dobrych parę lat temu Wojtek Szarski, kiedy polska blogosfera męskiej elegancji dopiero raczkowała. Od paru sezonów trend widać przede wszystkim w garniturach ślubnych, do których panowie młodzi często dokładają kontrastującą kamizelkę. Już nie tylko tę najbardziej oczywistą szara, ale także odważniejsze np. błękitne czy zielone. Oprócz tego kamizelki pojawiają się także w zestawach casualowych, często zastępując marynarkę.

Dlaczego? Na ślubach pojawiły się dlatego, że są świetnym, klasycznym dodatkiem do stroju ślubnego. Zamiast zakładać plastrony, muszniki czy wielkie bukiety kwiatów przyczepione do klap, można wyróżnić się o wiele taktowniej. W mniej formalnym stroju pojawiły się dlatego, że są wygodniejsze i mniej zobowiązujące niż marynarka, a czynią strój bardziej eleganckim i ciekawszym. Koresponduje to z panującym trendem “casualizacji” ubioru. Na dodatek w sezonie jesienno-zimowym świetnie sprawdzają się jako dodatkowa warstwa pod marynarką.

Co teraz? Kamizelki będą dostępne coraz szerzej, szczególnie jako dodatek do garniturów ślubnych. Możliwe, że częściej będzie też można kupić odważniejsze garnitury trzyczęściowe, dobre do rozkompletowania. Największa niewiadoma to to, co będzie z typowo nieformalnymi kamizelkami – możliwe, że wciąż będą niszowe.

 

3. “Dziadkowe” spodnie.

Czy wróciły? I tak, i nie. Można powiedzieć, że pojawiły się na rynku w nieco ograniczonej formie. Nie są to, jak wróżyła blogosfera, spodnie z dwiema zakładkami, bocznymi regulatorami, wyższym stanem i mankietami. Praktycznie niespotykane są spodnie, które mają więcej niż dwa z tych elementów. Najczęściej można spotkać jedną zakładkę (jak na zdjęciu po lewej) i mankiety, czasami nawet w spodniach chino z sieciówek. Boczne regulatory i wyższy stan w spodniach z wieszaka są praktycznie niespotykane, poza pojedynczymi wyjątkami.

Dlaczego? Nie wróciły, ponieważ większość mężczyzn nie lubi tego typu spodni. Są przyzwyczajeni do niskiego stanu, noszonego z paskiem. Wysoki stan często wymaga szelek, co tym bardziej jest zniechęcające. Zakładki kojarzą się ze stylem retro, co też nie podoba się dużej części klientów.

Co teraz? Trzeba albo iść na kompromis i zaakceptować brak pewnych elementów, albo uszyć sobie takie spodnie. Oczywiście znaczna większość mężczyzn się tym w ogóle nie przejmuje i nie tęskni za dziadkowym fasonem.

 

4. Popovery.

Czy wróciły? Tak, choć nigdy nie były na szczytach popularności. W tym sezonie przebiły się do mainstreamu, sieciówki miały je w swoich ofertach, blogerzy pokazywali się w nich na blogach.

Dlaczego? Popovery, jako mniej formalna alternatywa dla koszuli, idealnie wpisują się się w trend “deformalizacji” ubrań. Są bardzo uniwersalne, łatwo ubrać je zarówno z marynarką, jak i bez niej. Mogą zastąpić i koszulkę polo, i koszulę. Na dodatek są bardzo wygodne. Czego chcieć więcej?

Co teraz? Wszystko wskazuje na to, że nie będzie problemu z zakupem popoverów, w różnych półkach cenowych. Nie wiadomo tylko, jak duży będzie wybór. Tym, którzy poszukują bardziej nietypowych opcji i przejmują się takimi detalami jak np. długość listwy guzikowej, pozostaje oczywiście szycie na miarę.

 

5. “Miękkie” marynarki.

 

Czy wróciły? Nazywanie pojawienia się ich w szerokiej dostępności ciężko nazwać powrotem – w końcu nigdy wcześniej nie były łatwo dostępne w sklepach. Można wręcz powiedzieć, że w Polsce pojawiły się dopiero niedawno. W tym wypadku bardziej chodzi o to, że rozwiązania zarezerwowane do tej pory dla krawiectwa miarowego (szczególnie neapolitańskiego) lub drogich włoskich marek RTW stały się dostępne w ofercie rodzimych marek.

Dlaczego? Podobnie jak wyżej, to objaw “casualizacji” stroju. Mężczyźni szukają czegoś, co jest wygodniejsze niż tradycyjne marynarki. Szukają też czegoś, co z łatwością można ubrać i elegancko, i codziennie. Marynarki szyte “na miękko” mają obie te cechy. Często nawet, jeżeli są częścią garnituru (pod warunkiem oczywiście, że tkanina jest odpowiednia), są idealne do noszenia z nieformalnymi spodniami. Jedna marynarka sprawdza się w wielu okazjach – to jej podstawowa zaleta.

Co teraz? Odpowiedź jest raczej oczywista. Takie marynarki zostaną z nami na pewno na dłużej, będą coraz łatwiej dostępne. Marki z każdej półki cenowej, nawet te tanie, mają je w swojej ofercie. Jest duża szansa, że będą chętniej wybierane jako sportowe marynarki, niż te o tradycyjnej konstrukcji.

 

Cóż, wielu z nas pewnie chciałoby wierzyć, że te wszystkie wymienione ubrania (i pewnie wiele innych) wróciły. Wielu chciałoby, żeby były dostępne w każdym sklepie. A duża część tej grupy chciałaby, żeby były tanie. Niestety, nie wpadajmy w pułapkę, jaką jest myślenie życzeniowe. Nie wierzmy zbyt łatwo, że wszystko może być szeroko dostępne. Rynek rządzi się swoimi prawami. A my tkwimy szczęśliwi w naszym eleganckim światku, otoczeni stylowo ubranymi facetami.

 

 

We wpisie wykorzystano zdjęcia z thebespokedudes.com, zara.com, articlesofstyle.com, styleforum.net, outdersen.com, permanentstyle.com