Menu Shop-online
10 maja 2018 r. TEKST: Wojciech Szarski

Milowe kroki w historii Macaroni Tomato

Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. W przypadku Macaroni Tomato, ten pierwszy krok miał miejsce 6 kwietnia 2009 roku. Była to krótka notka na blogu o nazwie Macaroni Tomato, zaczynająca się od słów: "Rusza blog. Dlaczego? Bo klasyczne męskie ubranie jest moim hobby. Lubię o nim rozmawiać, ale nie bardzo mam z kim..."

Dziś, kilka lat później, mogę z ręką na sercu powiedzieć, że pisząc te słowa w najśmielszych snach nie przewidywałem, gdzie mnie ta podróż doprowadzi. Dziś chciałbym pokazać Wam milowe kroki w historii firmy. Dlaczego? Może z wiekiem robię się sentymentalny? A może zbieramy energię do kolejnego skoku?

Pierwszy milowy krok i faktyczny początek marki Macaroni Tomato to luty 2012 roku. To wtedy z Tatianą Hrechorowicz, moją przyjaciółką i wybitną kostiumografką, postanowiliśmy skoczyć na głęboką wodę i stworzyć markę męskich ubrań. Zabraliśmy się do pracy z zapałem nowicjuszy… i takim również brakiem przygotowania.  Pierwsze ustalenia padały w małym pokoiku hotelowym w Mediolanie, gdzie poziom emocji i wizjonerstwo nas obojga sięgały zenitu. Dziś się z tego śmiejemy. Eh… to były czasy.

Butik otworzyliśmy we wrześniu 2012 roku. Prawdziwe garden party na ulicy Przemysłowej to pomysł i realizacja Tatiany i mocny sygnał, że zabieramy się za sprawę na poważnie. Kolekcja dodatków, zwłaszcza fantastycznych kaszmirowych poszetek, rozchodzi się w kilka dni. Nie będziemy fałszywie nieskromni: start okazał się sukcesem.

Kolejny krok milowy to wypromowanie zestawu ciemnego garnituru z kontrastującą kamizelką jako alternatywy dla morning coat na ślub.  Niby nic nowego, ale to właśnie po debiucie u nas łudząco podobne zestawy zaczęły pojawiać się w polskich sieciówkach. Sesje zdjęciowe naszych zestawów robiły furorę w sieci, a sami wielokrotnie mieliśmy wizyty klientów pokazujących nam wymarzony ślubny garnitur nie mając świadomości, że prezentują na swoich smartfonach nasze własne zdjęcia.

Rok później przenosimy się do większego lokalu na ulicy Rozbrat gdzie jesteśmy do dziś. Nie osiedliśmy na laurach, dlatego w 2016 roku dokonaliśmy rewolucji w naszej ofercie.

Opracowaliśmy własną konstrukcję garnituru MTCollective. Dlaczego to rewolucja? Musicie wiedzieć, że większość konkurencji kupuje konstrukcje gotowe opracowane przez kogoś innego. Bodaj nikt na rynku nie pracuje na swojej, autorskiej konstrukcji. Nieskromnie mówiąc, nasza konstrukcja jest tak dobra, że większość naszych klientów wcześniej zamawiających garnitury szyte we Włoszech, zdecydowanie woli naszą polską konstrukcję. W czym tkwi jej siła? Jest opracowana specjalnie z myślą o polskich sylwetkach na podstawie naszych doświadczeń w szyciu na miarę. To znów przyniosło sukces.

Podążając tym tropem wprowadziliśmy kolekcję gotowych koszul, również opartych na konstrukcjach opracowanych przez nas. I to aż trzech konstrukcjach: slim, classic i athletic. Szycie na miarę jest w DNA każdego naszego produktu.

Czy w tym czasie coś nam się nie udało? Czy popełnialiśmy błędy? Z pewnością. Któż z nas ich nie robi? Błędem na pewno było otwarcie drugiego butiku w Warszawie. Okazało się, że koncept sklepu z gotową odzieżą kupowaną przy okazji spaceru się nie powiódł. Lesson learned.

Kolejne kroki przed nami. Są już zaplanowane i konsekwentnie przygotowywane. Obserwujcie nas i trzymajcie kciuki!