Menu Shop-online
22 grudnia 2017 r. TEKST: Wojciech Szarski

Macaroni Tomato świątecznie

Świąteczna atmosfera dotarła do Macaroni Tomato! Z okazji zbliżającego się Bożego Narodzenia postanowiliśmy podzielić się z Wami krótkimi opisami tego, jaki strój obowiązuje u każdego z nas podczas wigilijnej kolacji. Wesołych Świąt!

Tatiana: Odświętnie i elegancko do wigilijnej kolacji. Koniecznie! To jedna z tradycji mojej rodziny. Tak było w moim domu zawsze. Tak to pamiętam od dzieciństwa, tak to udało mi się przekazać mojej córce. Niezależnie od pokolenia i obowiązków świąteczno-wigilijnych, wszystkie kobiety w mojej rodzinie są „odstawione”. To taki rodzaj celebracji, nie tylko tej szczególnej okazji, ale też wyraz szacunku do siebie nawzajem i afirmacja własnej kobiecości.  Staramy się wyglądać bardzo szykownie. Choć nie wychodzimy z domu, można by nas teleportować do opery albo na elegancki bankiet. Obowiązują koktajlowe sukienki, biżuteria, najlepiej ta prawdziwa 😉 i koniecznie buty na wysokich obcasach, to taki nasz wigilijny must have. Moja 80-paroletnia mama nie wyłamała się z tej tradycji nigdy, choć z racji wieku mogłaby przecież już sobie odpuścić. Musi być opłatek, kolacja przy świecach, prezenty i obowiązkowo reprezentacyjne ciuchy. Uwielbiam to. Święta robią się jeszcze bardziej magiczne i wyjątkowe. Tak mało mamy okazji do celebracji w codziennym zabieganym życiu, więc korzystam z każdej możliwej sytuacji, by uczynić mój świat piękniejszym.

Wojtek: Zmiany przy wigilijnym stole zaczęły się u nas ładnych parę lat temu. Oczywiście kobiety zawsze zawyżały poziom, siadając do stołu odświętnie ubrane, ale męska część rodziny… cóż… Powiedzmy, że wygoda była priorytetem. Rewolucja zaczęła się, kiedy byłem na studiach. Pamiętam to jak dzisiaj. Znikam na chwilę przed Wigilią i wychodzę w marynarce, krawacie i, o zgrozo, butach na skórzanej podeszwie. Błysk w oku matki oznaczał akceptację. Sygnał dla innych samców alfa w rodzinie był jasny. Stań do walki albo zgiń! Ojciec próbował się jeszcze bronić desperacko krzycząc, że przecież dywan świeżo wyprany, ale nie było zmiłuj się. Papcie zostały w kącie. Mój ojciec i brat pochowali się po domu i po chwili wyłonili odmienieni. Co najważniejsze, przyznali mi rację. Nowy standard został narzucony, a papcie przy wigilijnym stole byłyby dziś odebrane jak ciężka zbrodnia. Teraz posuwam się nawet do tego, że zamawiam koszulę specjalnie z myślą o Wigilii. Będzie to maklerka z kołnierzykiem London Round i srebrną szpilką a’la Peaky Blinders. Do tego oczywiście wygodne spodnie, nieco za luźne.

Michał: Mam wrażenie, że mimo tradycyjnej otoczki, Wigilia u mnie w domu najczęściej miała dość luźny charakter. To bardziej rodzinne spotkanie, okazja do odpoczynku, niż bardzo wyjątkowa ceremonia, okraszona magicznym klimatem i godzinami przygotowań. Mamy swoje tradycje i przyzwyczajenia, których lubimy się trzymać. Podobnie było z ubiorem, na który kiedyś nie zwracano większej uwagi. Od kiedy jednak przy stole siadają sami dorośli, bo razem z bratem wkroczyliśmy w dojrzalszy wiek, zmieniło się również podejście do świątecznego stroju. Jako dzieci mogliśmy być małymi abnegatami, wyglądającymi tylko prezentów, ale jako dorośli postanowiliśmy swoim strojem wyrażać szacunek dla starszych i pracy, jaką wkładają w przygotowanie Wigilii. Wpływ na mój ubiór miał oczywiście rozwój zainteresowań męskim ubiorem, pojawiła się zatem najpierw koszula, później również marynarka. Z krawata rezygnuję, Wigilia dalej ma luźny charakter, więc to byłaby zbędna ozdoba, sztucznie wyciągająca formalność. Ma być wygodnie, ale elegancko, więc zostaję przy swoim ulubionym smart-casualowym wcieleniu.

Mateusz: Kolację wigilijną jemy zwykle w nieco większym rodzinnym gronie, dlatego każdemu, kto nie jest już dzieckiem, nie wypada być nieelegancko ubranym (co nie znaczy, że nikt się z tego nie wyłamie – różnie to bywa). Dziadek, najstarszy z obecnych przy stole, wyznacza standardy. Z tego co pamiętam, poziom chyba zawsze obowiązywał ten sam – były marynarki, były garnitury, były też krawaty. Taki strój to forma okazania szacunku wszystkim zgromadzonym i podkreślenie, że to nie jest zwykła kolacja, a wyjątkowy, celebrowany w rodzinnym gronie dzień roku. Ja mój strój zawsze staram się dostosować formalnością do stroju ojca – aby nie przesadzić w żadną ze stron. Nie wiem jeszcze, czy w tym roku do kolacji zasiądę w garniturze, czy zestawie koordynowanym, ale jedno jest pewne – będę pod krawatem, w białej koszuli. Taka koszula to podstawa naszego wigilijnego stroju.